Żarówka, która świeci od 115 lat bez przerwy

W siedzibie straży pożarnej Livermore w Kalifornii wisi żarówka, znana obecnie jako Światło Stulecia, która pali się prawie nieprzerwanie od ponad 115 lat. Niemożliwe? Teraz tak, ale nie kiedyś, gdy żarówki były pierwotnie produkowane przez Shelby Electric. Co prawda nie świeci tak jasno, jak kiedyś, ale czy można tego oczekiwać po ponad stu piętnastu latach? W 1972 żarówka z Livermore trafiła do Księgi rekordów Guinnessa w kategorii „najdłużej świecąca żarówka” i zastąpiła inną żarówkę z Fort Worth w Teksasie.Od 24 maja 2007 roku żarówka ma własną stronę internetową i jest monitorowana przez całą dobę. W 2015 roku świętowano natomiast milion godzin świecenia żarówki.Dlaczego obecnie nie mamy żarówek, które działają tak długo?Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XIX wieku to firma Shelby Electric z Shelby w stanie Ohio produkowała żarówki. Były to wysokiej jakości, trwałe produkty, które nigdy się nie wypalały. Biznes był dobry, a Shelby kontynuowała produkcję żarówek, aż pewnego dnia ich dział księgowości zdał sobie sprawę z czegoś dziwnego; zakup żarówek ekstremalnie spadł. Szefowie firmy spotkali się, aby dowiedzieć się, dlaczego tak dobrze zrobiony produkt staje się tak mało popularny w rozwijającym się społeczeństwie? Powód był szokująco prosty. Żarówki nie wypalały się przez długi długi czas, więc nie trzeba było ich wymieniać.Żarówki były poprostu zbyt dobre…Brzmi nieźle, prawda? Wyobraźcie sobie ich zdziwienie, gdy doszli do oszałamiającej konkluzji, że sprzedają produkt tak dobry, że ludzie nie mają potrzeby kupowania go częściej niż raz, ponieważ poza pojedynczymi incydentami żarówki nie przepalały się nigdy. Firma musiała dokonać zmian w swoich żarówkach, które wpłynęłyby na ich krótszą żywotność. Inaczej musieliby zamknąć interes przez jego zupełną nieopłacalność.Grupa producentów żarówek, w tym szefowie Osram, Phillips i General Electric – trzech największych spotkali się razem i stali się znani jako Kartel Phoebus. Jedynym celem kartelu Phoebus było kontrolowanie produkcji, ceny i sprzedaży żarówek. Problem polegał na tym, że: jeśli żarówki nigdy się nie wypalają i nikt więcej nie kupuje, to co można zrobić aby zaistniała potrzeba częstszego ich wymieniania? Najważniejsze było to, aby utrzymać firmy i ich pracowników. Ostatecznie podjęto decyzję o wdrożeniu tego, co nazywa się obecnie “planowanym postarzeniem”, czyli aby po około 1000 godzin żarówki wypalały się samoistnie i konsument był zmuszony kupić kolejną. Był to pierwszy znany w historii przypadek tego typu manewru ze względów biznesowych. Ale żeby nie było to rażące dla społeczeństwa, oficjalnie w zmianach chodziło o to, by poprawić i znormalizować jakość świecenia.

Nie świruj 🙂 Skomentuj lub podziel się wiedzą z innymi. To dla nas ważne!
Podziel się ze swoimi znajomymi!